Witaj na blogu!

Strona na której jesteś cała stworzona została o mediach. Znajdziesz tutaj wiele artykułów dotyczących reklamy w mediach i Internecie. Pojawią się taże wpisy o telewizji i radio. Mam głowę pełną pomysłów, więc blog będzie aktualizowany na bieżąco. Jeśli interesujesz się taką tematyką to mam nadzieję, że zostaniesz moim stałym czytelnikiem.
Zapraszam do lektury!

Witaj na blogu!

Strona na której jesteś cała stworzona została o mediach. Znajdziesz tutaj wiele artykułów dotyczących reklamy w mediach i Internecie. Pojawią się taże wpisy o telewizji i radio. Mam głowę pełną pomysłów, więc blog będzie aktualizowany na bieżąco. Jeśli interesujesz się taką tematyką to mam nadzieję, że zostaniesz moim stałym czytelnikiem.
Zapraszam do lektury!

Witaj na blogu!

Strona na której jesteś cała stworzona została o mediach. Znajdziesz tutaj wiele artykułów dotyczących reklamy w mediach i Internecie. Pojawią się taże wpisy o telewizji i radio. Mam głowę pełną pomysłów, więc blog będzie aktualizowany na bieżąco. Jeśli interesujesz się taką tematyką to mam nadzieję, że zostaniesz moim stałym czytelnikiem.
Zapraszam do lektury!

Witaj na blogu!

Strona na której jesteś cała stworzona została o mediach. Znajdziesz tutaj wiele artykułów dotyczących reklamy w mediach i Internecie. Pojawią się taże wpisy o telewizji i radio. Mam głowę pełną pomysłów, więc blog będzie aktualizowany na bieżąco. Jeśli interesujesz się taką tematyką to mam nadzieję, że zostaniesz moim stałym czytelnikiem.
Zapraszam do lektury!

Witaj na blogu!

Strona na której jesteś cała stworzona została o mediach. Znajdziesz tutaj wiele artykułów dotyczących reklamy w mediach i Internecie. Pojawią się taże wpisy o telewizji i radio. Mam głowę pełną pomysłów, więc blog będzie aktualizowany na bieżąco. Jeśli interesujesz się taką tematyką to mam nadzieję, że zostaniesz moim stałym czytelnikiem.
Zapraszam do lektury!

 

LICZBA EGZEMPLARZY DZIEŁ

Warto jednak, jak się zdaje, zwrócić uwagę na jeden jego aspekt, który dotychczas wymykał się szerszej dys­kusji. Zilustrujmy go na przykładzie ruchu wy­dawniczego i edycji książkowych. Otóż jest faktem, że jak podaje wydana z okazji Kongresu Kultury Polskiej przez GUS broszura 20 lat kultury Polski Ludowej, w okresie pomiędzy rokiem 1944 a 1965 wydanych zostało 126 765 pozycji wydawniczych łącznym nakładzie 1 711,1 milionów egzemplarzy. W tych ramach obejmujących wszystkie tytuły opu­blikowane w tym okresie mieści się poważna licz­ba egzemplarzy dzieł literackich, których szerokie upowszechnienie należy niewątpliwie do społecz­nych i kulturalnych osiągnięć systemu socjalistycz­nego. Tak więc mamy tu 186 pozycji Marii Konop­nickiej o łącznym nakładzie 10 202,4 tysięcy egzem­plarzy, 209 edycji Mickiewicza w nakładzie 7 133,1 tysięcy egzemplarzy, 8 810,5 tysięcy egzemplarzy Prusa, 8 964,9 tysięcy egzemplarzy Sienkiewicza9 360,4 tysięcy egzemplarzy dzieł zdumiewającego „rekordzisty” poczytności (po Konopnickiej) — Jó­zefa Ignacego Kraszewskiego.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

ŁĄCZNE NAKŁAD

W tym samym czasie łączne nakłady najpoczytniejszych — czy też naj­częściej wydawanych — polskich pisarzy współ­czesnych oraz klasycznych autorów obcych wahają się między 1 a 2 milionami egzemplarzy.Nie ulega więc kwestii, 7e nasz rynek czytelni­czy nasycony został w poważnym stopniu pozycja­mi, które wchodzić powinny w zakres podstawo­wych lektur kulturalnego Polaka. Czy znaczy to jednak, że owa akcja upowszechnienia — dla której podobne cyfry można by przytoczyć z innych dzie­dzin, a mianowicie teatru, ruchu amatorskiego, z zakresu słuchowisk radiowych lub dystrybucji filmów — jest czymś tożsamym z powstawaniem u nas masowej kultury, służącej bezpośrednim po­trzebom dziś żyjącego człowieka i spełniającej te funkcje kształtowania współczesnego obyczaju, któ­re omawiałem wyżej?

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

DYSKUSYJNA SPRAWA

Sprawa jest co najmniej dyskusyjna. Niewątpli­wie człowiek współczesny obraca się w zakresie swoich zapotrzebowań kulturalnych w szerokim kręgu nie tylko współczesności, ale i tradycji. Po­zbawiony związku z tradycją narodową, staje się nie tylko wyobcowany, ale również wątpliwymi stają się jego możliwości twórcze, zdolność percepcji no­wych zjawisk, pojęć i postaw, jego zdolność roz­wijania i kontynuowania treści kultury narodowej.Są to rzeczy oczywiste, nie tu miejsce, aby pre­cyzować je dokładniej. Z drugiej jednak strony wy­łania się pytanie, jaki konkretny, bezpośredni — nie zaś przebiegający podskórnymi kanałami cią­głości kultury narodowej — użytek zdolny jest uczynić w swoim życiu codziennym obywatel Pol­ski Ludowej ze wskazań Kraszewskiego czy Konop­nickiej?

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

ODNIESIENIE DO KŁOPOTÓW

Jak Mickiewicz czy Prus odnoszą się do jego bezpośrednich kłopotów, do problemów, które j rozstrzygać musi w bieżącym życiu, stając w obli- j czu nowych sytuacji społecznych i historycznych? Jaki jest wreszcie związek wzorów osobowościo­wych proponowanych przez Sienkiewicza — z po­trzebami adaptacyjnymi, przed którymi staje współczesny robotnik, inżynier, urzędnik biurowy?Nie chciałbym być źle zrozumiany. Takie prze­kładnie z pewnością istnieją. Jest rzeczą charakte­rystyczną, że ludzie lepiej zadomowieni w kulturze, w tradycji literackiej, o głębszej świadomości his­torycznej łatwiej znajdują wyjście z kryzysowych sytuacji współczesności i są mniej podatni na uczu­cie zagubienia, jakie grozi im ze strony burzliwych przemian i migracji współczesnego życia.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

W WIELU WYPADKACH

Niemniej jednak wydaje mi się, że dzieje się tak za sprawą ich własnej giętkości umysłowej, która pozwala im przerzucić mosty pomiędzy fundamentami za­sad i postaw, jakie proponuje nam tradycja, a chwi­lą dzisiejszą. Trud ten jednak w bardzo wielu wy­padkach wydaje się przekraczać możliwości ogrom­nej masy ludzi, którzy zarówno z nowymi sytu­acjami społecznymi, jak i z kulturą narodową sty­kają się po raz pierwszy. Dla nich Mickiewicz ani Prus, ani Sienkiewicz nie mają owego kojącego działania, o którym wspominałem wyżej. Nie mają go zwłaszcza w sytuacji, kiedy pomiędzy owymi dawnymi przekazami a chwilą dzisiejszą nie po­wstaje szczebel pośredni — dziedzina wskazań i wzorców bardziej praktycznych, które stanowią w istocie główny przedmiot kultury masowej.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

NASZA DEWIZA

Zauważył to bardzo przenikliwie Andrzej Wa­silewski w swojej książce Cywilizacja i literatura pisząc:„Naszą dewizą jest zasada harmonijnego rozwoju. W myśl tej zasady dajemy pierwszeństwo dobrom podstawowym przed dobrami bardziej wymyślny­mi. Wolimy wystawić nowoczesną szkołę niż nowo­czesny pawilon usługowy. Słusznie, lecz z biegiem lat w tych racjonalnych proporcjach zaczynają się gromadzić przesłanki nowej dysharmonii: oświata ciągnie naszą zbiorowość do góry, a sposób załat­wiania zbiorowych potrzeb spycha ją na powrót ku prymitywowi. Polak cywilizuje się przez szkołę, książkę, prasę, teatr, telewizję, a dziczeje przez prymitywny standard konsumpcji zbiorowej. Jeśli tak dalej pójdzie, będziemy mieli kraj ludzi bieg­łych w najzawilszych pismach i analfabetów w naj­prostszych standardach cywilizacji.”

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

MOZOLNY WYSIŁEK

Autorowi chodzi tu konkretnie o niezbieżność pomiędzy powszechną oświatą, upowszechnieniem kultury itp. a postępami cywilizacyjnymi w życiu codziennym i dorobkiem cywilizacji materialnej. W innym jednak miejscu swojej książki formułuje następującą tezę:„Mozolny wysiłek dwudziestolecia to w końcu nic innego jak uparte poszerzanie areału miasta w kraju chłopskim, konnym, słomianym i bosym. Z głębi rozpaczliwych archaizmów życie polskie wydostaje się dzięki temu na bitą nawierzchnię współczesności — i można bez żenady mówić, po raz pierwszy od stuleci, o raptownej ekspansji cywilizacji miejskiej w Polsce. Jednocześnie jednak mieszkańcy miast bynaj­mniej nie mają poczucia, że żyją w kręgu raptow­nych cywilizacyjnych przekształceń.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

MIĘDZY SYTUACJĄ

Wyrastają wprawdzie ciągle nowe bloki i osiedla, przyby­wają linie komunikacyjne, urządzenia miejskie docierają do zaniedbanych przedmieść, lecz jest to jakby rozmnażanie w obrębie ist­niejącego gatunku, nie zaś gatunko­wo nowa mutacja cywilizacyjn a.” (s. 56—57) Otóż, jak się wydaje, wszystkie te dysharmonie pomiędzy sytuacją kulturalną a materialną na­szego kraju, o których tu mowa, nie zaczynają się w istocie na tym właśnie styku, ale sięgają, a przy­najmniej do niedawnych lat sięgały, w głąb na­szego życia kulturalnego, w głąb struktury na­szego systemu upowszechniania kultury.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

WSPOMINANE ZJAWISKA

Zjawis­ka bowiem, o których wspomina Wasilewski, bio­rą się nie tylko stąd, że większość naszego spo­łeczeństwa jest analfabetyczna cywilizacyjnie lub też zbyt „wiejska”, aby przyjąć postulat urba­nizacji nie tylko w sensie ilościowym, ale i ja­kościowym, to jest w postaci nowych rygorów cywilizacji miejskiej. Dzieje się tak również i dla­tego, że w ramach upowszechnianej przez nas kul­tury istnieje niedostatek wskazań dotyczących konkretnych zachowań, ideałów życiowych, współ­czesnych modeli cywilizowanego człowieka, które zdolne by były przyspieszyć ów proces cywiliza­cyjny i uformować z wiejskiego przybysza czło­wieka miasta, jakościowo różnego i dostosowane­go do obiektywnie istniejących warunków.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn